reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
12:00

Było to starcie ekip z przeciwległych rejonów tabeli 1.ligi i raczej nikt nie spodziewał się tutaj żadnych niespodzianek. Wyraźny faworyt w postaci ekipy Otamanów bardzo szybko pokazał, kto będzie wykładał karty w tym spotkaniu i nie minęły dwie minuty, kiedy wynik otworzył Dmytro Kholodkevych. Co ciekawe w meczu tym zabrakło nominalnego bramkarza gości Olega Bortnyka, a w jego rolę wcielił się bramkostrzelny Konstiantyn Didenko, ale koledzy z napadu świetnie radzili bez niego, a sam Kostia popisał się kilkoma dobrymi interwencjami i udowodnił, że potrafi się odnaleźć nawet w roli bramkarza. Po kwadransie gry było już 0:4, a pierwsza połowa skończyła się absolutną dominacją Otamanów i wynik 0:7 nie zostawiał żadnych wątpliwości. Ferajnie mimo szczerych chęci sporo brakowało do świetnie poukładanej, zgranej, a przede wszystkim bardzo dynamicznej gry Otamanów. Goście świetnie czytali grę Ferajny i nie dawali ekipie Kacpra Domańskiego okazji do oddania strzału, ale na początku drugiej połowy Kacper Galan pokazał, że gospodarze jeszcze powalczą i oddał potężny strzał, przy którym golkiper Otamanów musiał popisać się świetną interwencją. Ukraińcy dokładali kolejne gole, a szczególnie aktywni byli Dmytro Kholodkevych, Kirill Tsvirko, Leonid Shcherbyna i oczywiście as Otamanów czyli Vitalii Yakovenko. Chłopaki urządzili sobie istny koncert strzelecki pakując piłkę do siatki Ferajny aż czternaście razy. Gospodarzom również w końcu udało się zapunktować, nawet trzykrotnie – dwa razy Patryk Stefaniak i swoją cegiełkę dołożył jeszcze Łukasz Niedźwiedź. Dla Otamanów mecz ten był poniekąd podsumowaniem świetnego sezonu w wykonaniu tej ekipy i widać potencjał na walkę w Ekstraklasie. Przygoda Ferajny z 1.ligą kończy się, ale doświadczenia zebranego w tym sezonie chłopakom nikt nie zabierze.

2
12:00

Ostatnie dwa zwycięstwa sprawiły, że drużyna Narodowego Śródmieścia po ciężkim sezonie utrzymała się na drugim poziomie rozgrywkowym. Zawodnicy Contry cały czas liczą się w walce o awans, jednak oprócz wygranej musieli liczyć na potknięcie bezpośrednich rywali. Mecz niespodziewanie lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy pierwsze minuty zagrali koncertowo stwarzając sobie wiele sytuacji podbramkowych. Efektem tego były cztery bramki zdobyte w pierwszych 10 minutach meczu. Dopiero po upływie tego czasu za robotę zaczęli się brać zawodnicy gości, którzy powoli przejmowali kontrolę nad tym pojedynkiem. W drugiej części tej połowy to oni byli bardzo skuteczni i udało im się doskoczyć do gospodarzy na jedną bramkę. Pierwsza część spotkania zakończyła się minimalnym prowadzeniem Narodowego Śródmieścia 4:3. Na początku drugich 25 minut do wyrównania doprowadził Tomasz Zagórski i wydawało się, że zawodnicy Contry wrócili na właściwe tory. Rzut karny podyktowany przeciwko nim i skutecznie wykonany przez Arkadiusza Kiblera na moment podciął im skrzydła. Jednak ostatnie minuty to pokaz siły ofensywnej zawodników gości, którzy nie dość że doprowadzili do wyrównania, to i odskoczyli rywalom na dwa trafienia. Ostatecznie po bardzo interesującym spotkaniu, drużyna Contry "wyciągnęła" wynik z 0-4 do 7-5 i zgarnęła komplet punktów, który jednak dał im tylko czwarte miejsce. Drużyna Narodowego Śródmieścia po fantastycznym początku w ich wykonaniu kończy mecz bez zdobyczy punktowej, ale mimo porażki sezon kończy nad strefą spadkową. 

3
14:00
( 0 : 3 )
4 : 4
Raport

Słaba runda rewanżowa w wykonaniu zawodników Mixamator sprawiła, że zespół ten przed ostatnią kolejką nie grał już o nic. Natomiast dla zespołu Warsaw Bandziors wyrównana sytuacja w tabeli sprawiła, że w przypadku zdobycia trzech punktów zespół ten zajął by miejsce drugie, a przegrana mogła dla nich oznaczać wypadnięcie poza pierwszą trójkę. Od początku pełną kontrolę nad przebiegiem meczu mieli goście, którzy już w pierwszych minutach objęli prowadzenie. Kolejne minuty to kilka sytuacji bramkowych stworzonych przez Bandziorów i jedna z nich zakończona została zdobytą bramką. Gospodarze próbowali pojedynczymi atakami pokonać golkipera rywali, ale sztuka ta im się w pierwszej części meczu nie udała. Dodatkowo jeszcze raz wyjmowali piłkę ze swojej bramki i drużyny schodziły na przerwę z wynikiem 0:3. Druga część spotkania zaczęła się od ataków gospodarzy, którzy nie mając czego bronić stworzyli kilka sytuacji bramkowych i jedna z nich zakończyła się sukcesem. W kolejnych minutach bardzo mądrze ustawiona defensywa gości w pełni kontrolowała przebieg sytuacji boiskowych. Kluczowa dla losów spotkania okazała się minuta 40, kiedy to zawodnik Warsaw Bandziors otrzymał żółtą kartkę. Trzyminutową przewagę jednego gracza w polu bardzo dobrze wykorzystali gospodarze, którzy strzelając trzy bramki niespodziewanie wyszli na prowadzenie. Ostatnie słowo należało jednak do ich przeciwników, którzy również grając w przewadze zdołali zdobyć bramkę na wagę remisu. Jak się finalnie okazało remis 4:4 i zdobycie jednego punktu zapewniło chłopakom brązowe medale, które oznaczają również awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Zawodnicy Mixamator mimo, że nie grali już o nic zostawili na boisku dużo zdrowia i sezon zakończyli bardzo miłym akcentem. 

4
15:30

W kontekście tabeli 1.ligi był to mecz o przysłowiową pietruszkę. Almaz zajmował bezpieczne miejsce w środku, za to Zjednoczona Ochota mimo dobrej rundy wiosennej nie była w stanie wydostać się ze strefy spadkowej. Było więc to dla chłopaków z Ochoty mecz pożegnalny, szczególnie, że w przyszłym sezonie ekipy Daniela Gałązki prawdopodobnie nie zobaczymy już w naszych rozgrywkach. Goście stawili się na placu w dość okrojonym składzie i między słupkami musiał stanąć Adrian Wroński, ale już od pierwszych minut pokazywał, że ma naturalny talent golkiperski i popisał się kilkoma świetnymi interwencjami, a w 4 minucie wyszedł nawet obronną ręką z sytuacji jeden na jednego. Koledzy z napadu nie próżnowali – w 6 minucie Rafał Popis obił słupek, a w 10 minucie wynik meczu po dwójkowej akcji otworzył Jonatan Politowicz. Niemalże kalkę tej akcji oglądaliśmy po chwili z drugiej strony boiska, a gola strzelił Jurii Nievdakh, który po chwili wykorzystał ryzykowne zagranie defensywy Ochoty i dołożył drugie trafienie. Goście odpowiedzieli groźnym strzałem Rafała Popisa, ale golkiperowi udało się piłkę sparować na słupek. W 20 minucie na 3:1 trafił Ihar Bakun, ale akcję później goście odgryźli się trafieniem Artura Cybulskiego. Przed przerwą jeszcze jedno trafienie poszło na konto Almazu, kiedy swoją cegiełkę do wyniku dołożył Ruslan Kobylatskyj i po pierwszej połowie na tablicy widniał wynik 4:2. Po zmianie stron pierwsza zapunktowała ekipa z Ochoty – w 31 minucie drugie trafienie zaliczył Jonatan Politowicz. Po chwili Almaz zripostował kolejnym trafieniem Juriiego Nievdakha, ale goście błyskawicznie odpowiedzieli golem Tomasza Kruczyńskiego. Do końca meczu zostało jeszcze sporo czasu, jednak zawodnicy Zjednoczonej Ochoty opadali z sił i brak rezerw robił się coraz bardziej dotkliwy. A Almaz wykorzystał to i odskoczył wynikiem, a prawdziwy koncert strzelecki urządził sobie Jurii Nievdakh, który zakończył ten mecz z siedmioma trafieniami na koncie. Choć goście walczyli, przewaga Almazu była już nie do zniwelowania i sędzia odgwizdał koniec spotkania przy wyniku 11:7.

5
16:30

Drużyna Green Lantern po minimalnej porażce w ostatniej kolejce straciła szansę na utrzymanie się i kolejny sezon spędzi na niższym poziomie rozgrywkowym. Zawodnicy Explo Team w przypadku wygranej mogli wskoczyć nawet na drugie miejsce, natomiast porażka mogła sprawić, że drużyna ta wypadnie poza podium. Stawka meczu sprawiła, że goście bardzo poważnie podeszli do tego spotkania, czego efektem była strzelona bramka już w pierwszej minucie. W kolejnych fragmentach inicjatywa była cały czas po stronie gości, którzy udokumentowali to strzelając dwie kolejne bramki. Zespół gospodarzy starał się zmniejszyć straty, ale ich ataki zatrzymywały się na szczelnej defensywie przeciwników. Dodatkowo w ostatnich fragmentach pierwszej części meczu stracili kolejne trzy bramki i drużyny schodziły na przerwę z wynikiem 6:0 dla zawodników Explo Team. Pewne prowadzenie faworytów sprawiło, że spotkanie bardzo się otworzyło i byliśmy świadkami sporej ilości bramek. Zawodnicy Green Lantern trzykrotnie wykorzystali błędy w obronie rywali, ale sami też nie pozostawali dłużni, dzięki czemu prowadzenie rywali cały czas się powiększało. Ostatecznie po ciekawym meczu Explo Team wygrało 13:3. Zwycięstwo plus sprzyjający wynik bezpośredniego rywala w walce o drugie miejsce sprawił, że zespół ten na zakończeniu sezonu będzie odbierał srebrne medale. Drużyna gospodarzy mimo pozostawienia na boisku mnóstwa sił kolejny mecz kończy bez zdobyczy punktowej. 

Reklama